Podróże z Białym Wielorybem

Podróże

Plusy także były

Żebyście nie pomyśleli, że nasza podróż przez morze czarne była jednym pasmem nieszczęść, muszę tu parę zdań dodać. I na Ukrainie,  ( poza nawiedzonymi celnikami ) ludzie byli przyjaźni i chętni do pomocy. Jeden np. pojechał swoim samochodem szukać miejsca gdzie można nabić butle gazowe. Kelnerzy w knajpkach zawodowo uprzejmi a ludzie w sklepach, na targu czy na ulicy chętni do pomocy. Jeden warunek - trzeba mówić po rosyjsku. Im dalej tym lepiej. W Rumunii i Bułgarii miła odmiana po Ukrainie.  Pracują ( przy pomocy finansowej Unii ) nad tworzeniem infrastruktury żeglarskiej. Straszono mnie formalnościami w Turcji i rzeczywiście cztery pieczątki trzeba było zebrać, każdą w innym końcu miasta a na dodatek znajomość języka angielskiego jest przeciętnie podobna do mojej znajomości tureckiego ( no.. lepsza ) Ale za to pani z mariny Atakoy, skądinąd Bułgarka, podała nam szczegółową rozpiskę i poinstruowała stosownie sprowadzonego do mariny taksówkarza. Urzędnicy także raczej usłużni, więc poza opłatą za taksówkę - wszystko OK. W Turcji należy się przedstawić per POLONIA i wszystko jasne. Wszyscy pamiętają nazwiska polskich piłkarzy ( ja nie pamiętam ) grających w tureckiej lidze i jeśli ktoś z nas potrafi wypowiedzieć np. GALATASARAY to już jesteśmy przyjaciółmi rodziny. Kuchnia chyba nie na polski żołądek, piwo jest rzadkim rarytasem ( w końcu to muzułmański kraj ) o innych alkoholach nie wspominając. Pija się ayran - coś w rodzaju kefiru i herbatę podawaną w maleńkich, specjalnego kształtu szklaneczkach. Na bazarze należy się ostro targować, najlepiej udawać, że straciliśmy zainteresowanie towarem, i radość obopólna. Stambuł jest pełen wspaniałych zabytków, w końcu to była stolica wschodniego cesarstwa a nie zdemoralizowana sławą Rzymu. Więc jeśli wiatry kogoś zagnają do tego miasta, będzie niechybnie zadowolony. Pewnie kiedyś tam wrócę. :-)