Podróże z Białym Wielorybem

polityka

Radio Maryja!?

Pech sprawił, że wylądowałem na jakiś czas na szpitalnym łóżku a moim sąsiadem okazał się 90 letni pan notorycznie ( nawet przez sen ) słuchający Radia Maryja. Z konieczności ja także stałem się słuchaczem tego radia, ponieważ starszy pan był już nieco przygłuchy i radio nadawało na cały regulator. Nareszczie więc mimo woli zapoznałem się z programem tej katolickiej rozgłośni. Znaczną część programu zajmowały litanie zakończone zazwyczaj informacją że "modliła się XY z Zetowa". W końcu niewątpliwie działalność religijna choć wydaje mi się to conieco zatrącać o ekshibicjonizm.  Dalszą część programu zajmowało zwoływanie się i organizacja pielgrzymki z okazji 21 rocznicy radia. Przyznaję, że sprawność tej akcji budzi szacunek. Wszystko to było poprzetykane utyskiwaniem na krzywdę jaką telewizję Trwam spotkała ze strony Radiokomitetu ( czy jak to się teraz nazywa ) polegającą na wykluczenie tej telewizji z multipleksu cyfrowego. Nie zaprzątano słuchaczom głowy powodami tego wykluczenia - wystarczało powtarzające się użalanie na krzywdę. No i wreszcie powtarzające się pod różnymi tytułami utyskiwanie na wredny rząd, który na te czy inne bolesne potrzeby nie daje pieniędzy.  Wiele z nich jest ewidentnie prawdziwych lecz  są absolutnie pozbawione sugestii, skąd ten wredny Tusk miałby te pieniądze wziąć, lub inaczej. komu je zabrać. Bo pomysł, by wzorem nie tak dawnych doświadczeń wydrukować ich tyle, żeby dla wszystkich starczyło jednak, ostrożnie, nie pada. No i na końcu długo oczekiwane spotkanie z Panem Macierewiczem który  wykrzykuje listę zdań, które jego zdaniem są niezbijalnym dowodem na zamach w Smoleńsku. Może ja jestem niedostatecznie wierzący, więc te "dowody" mnie raczej nie przekonały, ale mój sąsiad nie ma wątpliwości. "Przecież znaleziono trotyl w szczątkach Tupolewa". Moja niesmiała uwaga, że to co znaleziono to jednak nie był trotyl i taki sam znaleziono w drugim Tupolewie usłyszałem, że to oczywiście rząd Tuska zamydla prawdę. Bądź co bądź leżeliśmy na kardiologii więc szybko zaprzestałem zaogniania dyskusji, ale jednak jątrzące działania "jedynego wolnego medium" spełniają swoją role skutecznie. Szczęśliwie szpital uznał mnie za dostatecznie zrehabilitowanego i wysłał do domu. Troche się obawiam, bo teraz czeka mnie dalszy ciąg rehabilitacji w sanatorium, ale jestem już troche uodporniony. Na wszelki wypadek, wezmę ze sobą własne radio (ze słuchawkami)